Jeśli czytasz, to wpisz komentarz. Dziękuję!

czwartek, 18 sierpnia 2016

Kotek do wzięcia

Skończyłam kocią makatkę.
Praca była znacznie bardziej wymagająca i czasochłonna niż np. maki KLIK.
Może jest też bardziej kiczowata, ale koty mają tyle wdzięku, że trudno się oprzeć i nie spróbować tematu. 
Wzór powstał w oparciu o zdjęcie znalezione w necie.
Niestety w trakcie pracy zgubiłam linka do fotki i resztę wykonałam z pamięci.

Przedstawiam bezimiennego młodego, wesołego i kosmatego kociaka w całej krasie.

Pozdrawiam miłośników kotów i pozostałych czytaczy mojego bloga!

20 komentarzy:

  1. Zakochałam się na zabój. Jest przesłodki i przecudowny. Masz talent, kobieto, ot co.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że spodona się miłośnikom kotów.
      Następnym razem zrobię psa.

      Usuń
  3. Jak on jest ufilcowany to super robota. Trudno mi to sobie wyobrazić, jak można tak precyzyjnie ufilcować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Folcowałam na sucho a to daje duże możliwości odwzorowania detalu. Tylko, że to żmudna robota.

      Usuń
  4. Piękny kociak, jak żywy Ci wyszedł :-)
    Masz talent :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na żywo wygląda jeszcze żywiej :)
    Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  6. I toś TY zrobiła???? CUDEŃKO! Po prostu prześliczny, jak żywy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ cudeńko zrobiłaś,koteczek jak żywy,piękności,
    zachwycam się :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa.
      Również pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Izo wszystkiego najlepszego w dniu imienin! Radosci, optymizmu i słońca każdego dnia:-)
    100 lat!
    Ps. Miłego sobotniego swietowania;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CzeKo, dziękuję za pamięć i życzenia!
      W sam raz jeszcze stoję przy garach, ale jeszcze tylko chwilkę.
      Potem oddam się już tylko radości i świętowaniu.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  9. Witam... Mnie, jako laika, interesuje to, jak to się robi... znaczy się tego oryginalnego futrzaka, który ma to "coś" w oczach, co sprawia, że miło takiego przytulaka pogłaskać... no i nie zaomnieć o codziennym podawania mu miseczki mleczka... pozdrawiam tymczasowo z Francji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzej, witaj na moim blogu :)
      Cieszy mnie, że nie tylko kobitki interesuje takie coś, zwane rękodziełem.
      Co do techniki, to w skrócie, jest to filcowanie na sucho. Czesankę wełnianą, czyli zgręplowaną owczą wełnę, aplikuje się na materiale (w tym wypadku juta z worków po kawie). Aplikacja polega na nanoszeniu pasemek wełny w wybranych kolorach na podkład za pomocą specialnych igieł (ich końcówki posiadają małe haczyki, które przewlekają wełniane włókna). W ten sposób można "malować wełną". Dość pracochłonne to, niestety.
      Bonusem jest, że kotek jest bezobsługowy!
      Zero mleczka, karmy, wybiegu. Można go zostawić samego na całe miesiące, czy nawet lata, no chyba, że mole się wdadzą...:(
      Szerokiej drogi, Podróżniku.

      Usuń
    2. Jejkuuu... to mam do czynienia z prawdziwą artystką, cierpliwą, uzdolnioną i twórczą, a tak się składa, że lubię ludzi z pasją. Życzę jak najwięcej pomysłów.... ale kotka pogłaskać chyba można..., pozdrawiam

      Usuń
    3. Dziękuję za życzenia i przekazuję kotu głaski w Twoim imieniu :)

      Usuń
  10. Śliczny, ciekawy świata i lekko zadziorny ! Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń