Jeśli czytasz, to wpisz komentarz. Dziękuję!

środa, 11 października 2017

Pora na ... sok z malin.

Mam późną odmianę malin. Owocuje od połowy sierpnia do pierwszych przymrozków.
Może właśnie z tego powodu jest całkowicie odporna na robaki?
Poza tą cenną zaletą owoce są duże, aromatyczne i pachną jak te leśne.
W tym roku maliny obrodziły obficie.
Mam zaledwie kilkanaście krzaczków ale i tak co parę dni zbieram ok. kilograma owoców.
Ciągle dojrzewają a niektóre jeszcze kwitną!

piątek, 29 września 2017

Myszkowanie Malinki

Oszczędzę Wam zdjęć, bo nie każdy lubi to oglądać.
Powiem tylko, że Malinka jest łowna.
Mimo młodego wieku wykazuje fantastyczne zdolności łowieckie.
Na swoim koncie ma już 5 zdobyczy, których na szczęście nie zjadła...

\\\\\\\\\\\\\\\\\[p-=
 to poklikała komentując Malinka :) 

Podejrzałam jak poluje.
Nie każdy miał  okazję usłyszeć świergot spłoszonej myszy. Brzmi to trochę jak świerszcz, ale bardziej.
Mysz, o czym nie wiedziałam, w sytuacji nazwijmy to podbramkowej, udaje martwą.
Przewraca się na plecy i czasem tylko dygnie nogami.
Udaje agonię.
Wytrawny kot nie da się nabrać na tą zmyłę i wyczeka cierpliwie na właściwy moment i hyc!
Malina zna się na rzeczy.
Jakoś tak.
Może dlatego, że wioskową znajdą jest?

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Jak pies z kotem

Malinka jest z nami już półtorej miesiąca.
Waży teraz prawie 1,5 kg, jest mega ruchliwa i niczego się nie boi...
Eksploruje coraz dalsze okolice ale zawsze przybiega na wołanie. 
Z drzewa potrafi schodzić głową w dół a podobno nie każdy kot to potrafi.
Biega za nami jak pies i ma wilczy apetyt na wszystko.
Została odrobaczona - nie zaobserwowałam żadnych "efektów", więc chyba po prostu była czysta.
Już drugiego dnia zaczęła korzystać z kuwety, a na polu załatwia się w ... ognisku.
No, to taki piaseczek jakby...

Przylepa z Niej jest baaardzo wielka :) 
Ale najlepsze jest to, jak zdominowała Bartka.
Po prostu KOT rządzi!

środa, 28 czerwca 2017

Jestem koteczką i na imię mam...

Malinka.
Dowiedziałam się o tym wczoraj wieczorem.
Do tej pory, zdaje się, nie miałam jeszcze imienia, bo jestem bardzo malutka, mam około sześć tygodni. Nawet porządnie miauczeć nie umiem, tylko coś tam popiskuję.
Wczoraj po południu moje życie diametralnie się zmieniło.
Błąkałam się przy drodze, głodna i opuszczona aż zobaczyłam Panią, która wybrała się na spacer.
Podbiegłam, bo szukałam ratunku.
Pani zabrała mnie ze sobą i chodziła po domach pytając, czy ktoś nie przygarnie kotka, ale nikt mnie nie chciał.
Pani nie mogła mnie wziąć, bo ma już cztery koty...
Ale los mi sprzyjał.
Tatuś akurat kosił trawę przed domem.
Pani zagadnęła.
Tatusiowi błysnęło oko, lecz polecił Pani, by wpierw skonsultowała decyzję z Mamusią.
Pani zaszła więc do sklepu (Mamusia była na drugiej zmianie) i mnie zaprezentowała.
Decyzja zapadła natychmiast.
Uff, tak oto znalazłm dobry dom :)))

czwartek, 15 czerwca 2017

Nie mogę...

... no, po prostu nadal nie mogę nadrobić zaległości wpisów blogowych.
A parę tematów jest.
Trza porobić fotki, opisy oraz inne refleksje wymyślić i dorzucić, a tu klops :(
Czasu brak.
Albo pogoda na foty nie ta, albo zmęczenie ogólne dokucza lub też brak chęci, weny - czasem.
Zarobiona jestem do imentu.
Pracuję nad tym aby sporządzić grafik zajęć i wdrożyć go w życie.
Inaczej, nie da rady uporządkować czegokolwiek.
Jestem zodiakalną Panną więc z rozgardiaszem mi nie po drodze :) 
Pozdrawiam.

niedziela, 21 maja 2017

Żena za pultem, czyli...

... kto Pani jest?  
Sklepowa.

Jestem teraz sklepową (kasjer-sprzedawca) w nowo otwartym sklepie sieci ABC w Kidowie.
Kompletnie nie mam doświadczenia w temacie, ale szybko się uczę.
Po paru dniach pracy potrafię już sprawnie obsługiwać wagę elektroniczną, kasę, czytnik kodów, terminal (karty płatnicze i doładowania), krajalnicę oraz sprzęt do przygotowywania zapiekanek, burgerów i hot dogów.
Przyjmuję też towar, rozkładam na półkach (pamiętając o dacie przydatności)
oraz z wdziękiem obsługuję klientów nawiązując pozytywne relacje :)
Pracuję w systemie 12/12, czyli dzień pracy i dzień wolnego.

12 godzin pracy dziennie na stojaka jest męczące :(((
I tu refleksja raczej niezbyt miła.
Bo po co były mi te studia?
Trza było od razu uczyć się konkretu w zawodówce... ale kto to wiedział, przed laty ?

ps.
Mój ma dwa fakultety i przerzuca worki na stacji...
Więc jeszcze raz: po ch** były te studia???
 ***
Podsłuchane przed sklepem - o pogodzie:
wpierw lato, potem ciulato.
 :)

piątek, 14 kwietnia 2017

Wielkanoc 2017

Przed nami Święta Wielkiej Nocy.
Z tej okazji składam Wam
najserdeczniejsze życzenia
zdrowych, rodzinnych Świąt
spędzonych w atmosferze domowego ciepła.

ps. po świętach postaram się wreszcie odkurzyć bloga :)