Jeśli czytasz, to wpisz komentarz. Dziękuję!

środa, 7 listopada 2012

Mam koteczkę!

Parę dni temu zobaczyłam u sąsiadów małe kotki. Okazało się, że szukają nowych domów. Nie planowałam przygarnięcia kociaka, ale...
No właśnie.
Jak tu nie ulec urokowi takich milutkich, puszystych istotek?
Poza tym, przecież na gospodarstwie MUSI być kot!
Moja kotka trzymała się trochę na uboczu i ponoć ma charakter najbardziej niezależny z całego miotu.
Ma teraz 4 miesiące a u mnie jest od ... 4 godzin.

Strach ma wielkie oczy...
Munia przywitała nową lokatorkę z uprzejmym zainteresowaniem, zagadując po swojemu. Kotka chyba jeszcze nie widziała psa i trochę się boi.
Nie jest takim odludkiem jak myślałam i choć chowała się na dworze to bardzo lubi pieszczoty, wręcz się ich domaga :) Ale to absolutnie pierwsze wrażenie, lepiej poznamy się z czasem... Na razie jest w dużym stresie.

W drodze na parapet
Oczywiście dla kota nie ma przeszkód.
A mówiłam przecież, że nie znoszę jak koty łażą po stole! Heh...

Z parapetu widać najlepiej
Nic nie wiem o kotach, przede mną więc poszukiwanie wszelkich informacji w internecie. Będę wdzięczna również za wszelkie rady doświadczonych "kociarzy".
O żywieniu (na razie, ze smakiem wyżarła Muni z miski), o sterylizacji, ew. chorobach i wychowaniu...
Kotka nie ma jeszcze imienia, nadam je jak trochę ją poznam :)
Przed nami pierwsza noc, zwierzaki będą spać we wspólnej przestrzeni, rano więc okaże się, jakie relacje zostały ustalone?
One nie będą spać spokojnie ale ja też nie...
Pozdrawiam :)

30 komentarzy:

  1. Jako "stara kociara" służę wszelkimi informacjami:-))) Moje koty rano dostają jedzenie z puszki - kupuję zazwyczaj w markecie - nie jakieś tam firmowe, bo przy 13 kotach poszłabym z torbami...). Potem już tylko sucha karma. Twoja jeszcze rośnie więc na razie powinna dostawać karmę dla juniorów plus jogurt, twarożek, kawałek kurczaka, albo rybki. OOO i wołowinkę surową bardzo lubią i wątróbkę. Mleka z reguły nie daję ( chyba, że ukradną ) bo bywa, że je po mleku przegoni. Zimą nie zaszkodzi kici wstawić w jakieś ustronne miejsce kuwetę. Bo jak śnieg spadnie będzie szukać bardziej hmmm - komfortowych warunków. Koniecznie powinnaś ją odrobaczyć. Nie wystaraczy pyrantel, bo nie na wszystko działa. A sterylka jak będzie miała skończone 6 m-cy. Tak mówi mój wet, ja zazwyczaj czekam i sterylizuję po pierwszej rujce. Ale do rujki mają wtedy szlaban na wyjścia. Z wychowaniem nie pomogę, bo moje są rozpuszczone jak dziadowskie bicze:-))) Jedynym używanym środkiem dyscyplinującym jest u nas " bronia " czyli spryskiwacz do kwiatów " z dopalaczem". Działa.
    A swoją drogą - mała jest świetna!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, bezcenne informacje!
      Z błędów podstawowych popełniłam na razie jeden - dałam mleko!
      Skutek: 2 x podłoga (kafle na szczęście) + raz 1 na kocyk.
      Na razie sytuacja się ustabilizowała.
      I teraz zero jedzenia :) ... na noc!
      Nie wiem na ile zadziałało mleko a na ile kontakt z Munią?
      Szczepienia i inne niezbędności wykonam oczywiście :)
      Dzięki za rady. skorzystam na pewno!

      Usuń
  2. Gratuluję :) dom bez kota to nie to samo co dom z kotem - bardzo szybko stwierdzisz, ze już nigdy nie chcesz mieszkać bez kota :)

    Mam swoje trzy sztuki - panienki - chowane w mieszkaniu. Jedna młoda jak Twoja, ma teraz 4 miesiące mniej więcej chociaż jest mniejsza wizualnie. Mały popierdzielacz z ciężkim przypadkiem ADHD. Męczy starsze koty, starsze koty swojego czasu męczyły psa. Podejrzewam, że zamiast mózgu małe ma kolejny żołądek bo pochłonie wszystko co się poda w ilościach nieograniczonych (ostatnio furorę robi mięso surowe zlane wrzątkiem oraz kawałeczki wędzonego boczku). Każdy z kotów inaczej się aklimatyzuje w nowych warunkach: moja najstarsza weszła jak na swoje, średnia na początku się chowa po kątach a potem wychodzi, a młode jak przyszło w ogóle nie zauważyło jakiejkolwiek zmiany w otoczeniu.
    Jak Asia i Wojtek napisała, tak i u mnie: rano jedzenie mokre (mięso lub pasztecik koci z puszki - różne firmy, przy dwóch kotach też ciężko zawsze najlepszą karmę zapewnić), a w misce obok zawsze suchego ile chcą (nauczone i same sobie regulują ilość jedzenia (żadne nie ma nadwagi, a najmłodsza za suchym chwilowo nie przepada więc sporadycznie chrupie). Jedzenie i tak zawsze najlepsze jest z ręki Pańci (najukochańszy serek pleśniowy - wnętrze camemberta lub brie - w przypadku starszych) albo z jej miski (młoda mi ostatnio kluskę ukradła z miski i ostentacyjnie zjadła).
    Co do wychowania: oj ciężko ;) ja swoje koty rozpieszczam, nie da się inaczej :) starsze dwie udało mi się na początku nauczyć nie wchodzenia na blaty i przez 3 lata był spokój, potem zburzony przez szczeniaka słusznej postury, który wyżerał kotom z misek -> miski wylądowały na stole -> koty nauczyły się łazić po stołach. Starsze aktualnie raz na jakiś czas tylko wejdą (mówię o tym co widzę ;) ) Ogólnie polecam również klaskanie - głośny nagły dźwięk kota zbija z pantałyku jeśli robi coś źle.
    Sterylizacja - polecam przed pierwszą rujką. Moje dwie starsze były sterylizowane później (dużo później) - miałam przez dłuuuugi czas koncerty: tydzień ryków (non stop, serio 24/24), tydzień przerwy, tydzień ryków itd... to było straszne!
    No i oczywiście weterynarz - odrobaczanie koniecznie, dwa razy w odstępie 10 dni na początek - moje biorą Cestal. Potem szczepienia zwykłe (wychodzący kot koniecznie!!!) oraz na wściekliznę. Ja najmłodszą chwilowo trzymam niezaszczepioną - brak funduszy, ale jest niewychodząca zatem wielkim problemem to nie jest. Polecam od razu uczyć grzecznego stania przy obcinaniu pazurków ;) moje już umieją, nie przepadają za atrakcją, ale godzą się na nieuniknione :) a wierz mi, oszczędzi to i Tobie i ewentualnym gościom domowych trochę bólu ;)
    No i ostatnie - najlepsze zabawki są te najprostsze - zwinięta w kulkę i zasupłana siatka, kasztanek na sznurku, kokarda ze wstążki, kawałek struny (ten tępy) no i oczywiście wszystkie drobiazgi, które zaganiany człowiek zostawi na wierzchu (ja straciłam dwie pensety oraz małe nożyczki oraz o mały włos krem bo małe zrzuca mi je z parapetu do kosza na śmieci...), troczki od bluzy, dzwoniący koniec suwaka... nie wykosztowuj się na zabawki, są śliczne, ale kot je na pewno zgubi lub popsuje (moje celują w urywaniu elementów wystających ;).

    Się rozpisałam, wiem, przepraszam... ale cieszę się niezmiernie, że kolejny człowiek znalazł swojego kota :) Jak głosi "starożytne chińskie przysłowie" :P "posiadanie jednego kota wydłuża życie o 10 lat, kiedyś ludzie się zorientują, będą posiadali nieskończoną liczbę kotów i będą żyć wiecznie"

    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ashritt, dziękuję za fantastycznie długi wpis na temat kotów!
      Dla laika, jakim jestem, to kopalnia wiedzy!
      Będę starać się sprostać, obiecuję :)
      Dzięki bardzo!

      Usuń
    2. Wiem, że stworzycie zgodną i fantastyczną rodzinkę :) Koty w całej swojej niezależności są cudownymi towarzyszami, więc ani trochę się nie przejmuj i korzystaj z przytulactwa małej ile się da :) Szczególnie jeśli wciąż lubi smeranie po brzuszku - potem kotom przechodzi - chociaż moje raz na jakiś czas wystawiają podwozia do pogłaskania (szczególnie na powitanie) ;)

      Jeśli będziesz miała jakieś pytania a nie znajdziesz odpowiedzi na forum Miau albo w Świecie Kotów to wrzucaj tutaj - na pewno pomożemy w miarę swojego doświadczenia ;) ja chociażby ostatnio przerabiałam przeziębionego kota po raz pierwszy w życiu, oraz drugiego z zapaleniem krtani - widok kota otwierającego paszczę do miauczenia a nie wydającego dźwięku - bezcenny ;)

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Kicia jest mega pieszczochą! Wskakuje na kolana i angażuje mi ręce tak, że nie mogę pisać postów :)
      Wybawieniem okazała się filcowa kulka, która niestrudzenie ucieka i trzeba ją gonić...

      Usuń
  3. śliczna kicia- moja właśnie zwisa malowniczo z kaloryfera- ale niech no tylko skrzypną drzwi lodówki...

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmmm - to jak ja mam 13 kotów aktualnie to o ile lat mi to przedłuży życie po odliczeniu licznych palpitacji bo:
    a. koty się tłuką i wydają przeraźliwe dźwięki
    b. koty coś zwalają i rozbijają
    c. koty przynoszą mi martwą mysz lub szczura w nocy i kładą na piersiach d. koty robią coś nieprzewidywalnego i przerażającego?
    Bardzo jestem ciekawa:-)))
    A o szczepieniach nie pisałam, bo zapomniałam - ale to bardzo ważne. Zwłaszcza na wsi, gdzie koty się włóczą. Ja swoje szczepię co dwa lata. I nie obcinam pazurków wychodzącym - muszą mieć szanse w starciu z gryzoniami:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze - to nie wiem, mnie moje już jakiś milion razy o palpitacje przyprawiły ;) Jak choćby najstarsza wychodząc sobie na pseudobalkon (10 cm od okna do barierki) i balansując na wysokości 12 piętra na betonowym blokowisku, albo druga - wystraszywszy się psa wypadła z okna, ale na krzaki i nawet pazura nie złamała, albo obie - na widok gości chowające się w 5 centymetrowej szparze pod ciężką szafką kuchenną (a były już wtedy dosyć potężne), albo jedna włażąca mi w zabudowę rur w łazience (stała zabudowę), albo najmłodsza zeskakująca mi na głowę z regału, albo znowu najstarsza zeskakująca z parapetu centralnie na mój brzuch całymi swoimi mocno zaokrąglonymi ośmioma kilogramami ;)

      Ale nic nie przebije tych sesji ugniatania i zamruczania aż do zaślinienia, zaczepiania do zabawy, witania przy drzwiach i długich nocnych polaków rozmów o niczym "mrrr, af af, miauf, rrrru" ;)

      Gdybym miała jeszcze z 10 metrów kwadratowych mieszkania to dobrałabym kolejne futro do kolekcji i mimo, ze czasem mam ochotę pourywać im ogony, to za nic na świecie bym ich nie zamieniła ;)

      Usuń
  5. Śliczna koteczka, oby się dobrze chowała.

    W sumie dziewczyny już chyba wszystko napisały powyżej, może jeszcze dodam, że kot raczej nie powinien jeść karmy dla psów, choć niektórzy karmią i jest ok. Dorosły kot też niekoniecznie toleruje mleko, często wraz z ostawieniem od maminego cyca kot traci zdolność jego trawienia i mogą się pojawić perypetie żołądkowo-jelitowe. Też wysypuję suchą karmę na spodek i koty jedzą do woli. Karmię 2 razy dziennie mięsem z puszki lub gotowaną rybą, wątróbką, kurczakiem (np. gdy gotuję dla nas zupę - należy jednak pamiętać by wtedy nie solić za mocno wywaru). No i kot, tak jak i pies, powinien mieć stały dostęp do świeżej wody.

    Co do wychowania, to dużo zależy od konkretnego osobnika. Kot to indywidualista, zasadniczo i tak zrobi co zechce. Choć są typy grzeczniejsze i mniej grzeczne, ale posłuchu jak w przypadku psa, raczej nie oczekuj.

    O szczepieniach pewnie poinformuje Cię wet, odrobaczenia: u nas w obu przypadkach dobrze działała taktyka - do 6-7 miesiąca życia odrobaczanie raz w miesiącu, potem raz na pół roku. Koty podwórkowe są najczęściej mocno zarobaczone, stąd konieczność kilkakrotnego podawania tabletki, do tego młody kicior wszystko bierze do pyszczka.

    Poza tym jest dużo stron i forów kociarzy i dla kociarzy. Można tam znaleźć praktycznie wszystko na temat żywienia, wychowania, szczepień itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyna, nakupiłam dziś saszetek i innych smaczności - muszę je chronić przed Munią bo dla niej to też pyszne :)
      Moja kicia najwyraźniej bardzo mnie polubiła, bo chodzi za mną jak pies, przeplata między stopami i domaga pieszczot. Muszę też cały czas uważać, żeby jej nie rozdeptać, to nowość jak się ma w domu dużego psa ...

      Usuń
    2. No tak, koty nie patrzą, że się idzie i o wiele łatwiej je nadepnąć niż psa, psy bardziej uważają. Koty lubią się kręcić pod nogami, wkładać ogony i łapy między drzwi a potem czarna wrzeszcząca rozpacz...

      To dobrze, że kotka od razu Cię polubiła, być może w nowym miejscu jesteś dla niej ostoją bezpieczeństwa. To dobrze wróży na przyszłość.

      Usuń
  6. Gratuluję zakocenia - teraz już nic nie będzie takie samo.
    Nie będę przegadywać przedmówczyń, pamiętaj tylko, że koty NIE POWINNY jeść psiego jedzenia - jest zupełnie inaczej zbilansowane. Moje mają suchą karmę cały czas w misce (jakby zgłodniały w ciągu dnia) a koło 15.00 dostają po pół saszetki mokrej karmy rozrobionej z odrobiną ciepłej wody (wychodzi ok 50gram na głowę). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakocenie...he, he, dobre :)
      Już nie jest tak samo!
      Przepadłam z kretesem...

      Usuń
  7. Ale pociechy masz z tą kotką :) Ja niestety nic ciekawego nie powiem, bo jestem psiarą, ale życze Wam wszystkiego najlepszego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe życie byłam psiarą więc "nigdy nie mów nigdy".
      Może i Ciebie dopadnie kiedyś jakaś kicia?

      Usuń
  8. Ano właśnie, jak nie ulec urokowi takich oczek ;-)))

    Ciekawe, czy już masz woreczek na sierść ? :-P

    OdpowiedzUsuń
  9. Kicia urocza! Ponieważ będzie "wychodząca", to nie obcinaj jej pazurków. Bardzo szybko nauczy się chować je w czasie zabawy z Tobą. A przydadzą się jej kiedy będzie Ci chciała przypomnieć, że pora na smakołyk. Moja celuje w kolano. Zawsze skutkuje!
    Jedzeniem się nie przejmuj. Na początku dawaj kupne. Potem przekonasz się, ze koty uwielbiają taką dietę jak nasza, a niedobór tauryny uzupełniają sobie polując. Moja kotecka uwielbia np. marchewkę z groszkiem i muszę ostro pilnować talerza w czasie obiadu.
    Kotka wolno trzymana przynosi do domu więcej jedzenia niż zjada. Musisz to od początku tępić, chyba, że chcesz mieć kolekcję ptaszków i myszek. Większość kotów szybko uczy się zostawiać trofea przed progiem.
    Gadaj do niej dużo - nawet, jak pozornie nie zwraca uwagi. Uczy się wtedy Twoich zachowań i różnych komunikatów, które jej niewerbalnie przekazujesz.
    To tyle porad od starego psiarza.
    Inna sprawa, że czego bym nie radził, to efekt będzie taki, że natychmiast wejdzie Ci na głowę (o ile już tego nie zrobiła) i będzie rządzić w domu. Kotki to uwielbiają :))
    Pozdrawiam PM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja kicia pokochała mnie od pierwszego wejrzenia.
      Pazurki na ogół chowa, choć w bezmiarze swego uczucia dwa razy pieszczotliwie mnie ugryzła :)
      For fun!
      Poza tym rozkosznie chrapie i zawzięcie mnie ugniata wszystkimi łapkami.
      Zawładnęła mną całkowicie i pozwalam jej na wszystko.
      Dziś po raz pierwszy załatwiła się do piasku, choć jako kot wychowany na dworze nie była nauczona, brawo!

      Usuń
  10. Koteczka śliczna. Kocie mamy i ojcowie już wyżej napisali chyba wszystkie najważniejsze rady. Mnie los obdarowuje kotami, choć przyznać muszę, że wolę psy. Ale skoro z nieba mi spadają i koty, to widać tak ma być. Od dwóch miesięcy mam małą koteczkę, która ma energii za pozostałe 5. Obca kotka przyniosła maleństwo i zostawiła. No i mam. Na imię dostała Felix - tak profilaktycznie, bo nie było wiadomo kto zacz - dziewczynka czy chłopiec. Pozdrawiam i życzę Wam obu dużo radości we wspólnym życiu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. `1
      Powyższe napisała kotka, spacerując po laptopie.
      Czyżby mówiła, że teraz jest numerem jeden?
      Nie musi aż tak się wysilać, żeby to wyrazić, choć podziwiam samorodny talent...
      Dzięki za życzenia, pozdrawiam :)

      Usuń
    2. No proszę, genialna. Ty to masz szczęście

      Usuń
  11. I jak pierwsza noc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza noc, ale brzmi...
      Mnie spało się bardzo dobrze! dziękuję.
      Na dole nie było hałasów a rano nie było sprzątania jak po przejściu tornada.
      Na razie jest tak: pies jest umiarkowanie zainteresowany, kot raczej się boi, zawłaszcza wtedy górne rejony - stoły, parapety, blaty.
      Z czasem się wszystko unormuje.
      Zwierzaki też to wiedzą.

      Usuń
    2. Zwierzaki mają intuicję. Czują dobry Dom. -PM

      Usuń
  12. Za chwilę się Iza zdziwisz, że mogłaś do tej pory żyć bez kota :)

    Mój kot uwielbia ciasto, kradnie je tak, że naprawdę muszę się nieźle wysilić gdzie je schować. W końcu jak pojawiły się zatrzaskowe pojemniki to tam je trzymam.
    Bo skubany lodówkę i zamrażarkę otwiera, to samo szafki kuchenne, a drzwiczki pod zlewozmywakiem gdzie jest kubeł to wyrwał z zawiasami.
    Farfocle typu sznurek od szynki, klips metalowy od kiełbasy, folię po mięsie niestety chowam do pustych słoików po kawie i jak zapełnię słoik to dopiero wyrzucam do kosza - nie raz z tyłka kota folia wychodziła...a jeden pożarty klips kosztował potem 1400 zł i długi czas strachu o jego życie.
    Mleka nie dawaj, nie musi go pić. Zamiast tego jogurt, zsiadłe - o wiele zdrowsze.
    Mój kot je najzwyklejsze puszki a z suchego to kitiketa, innego nie chce. Nie rozpuszczaj saszetkami bo moze byc gorzej z kasą a kota łatwo tylko do tego przyzwyczaisz.
    Spróbuj dawać gotowane warzywa, np z zupy, są koty które to jedzą z apetytem jako dodatek. Od czasu do czasu poczęstuj surowym mięsem, jest to też kotu potrzebne.

    Na punkcie odrobaczania "mam kota" i nie żałuj czasu ani środków na to.

    Twój na wsi będzie wychodzić, nie ma siły by się kot w domu tylko utrzymał, więc szczep. Zawieś też mu na szyi najlepiej odblaskową obróżkę i identyfikator - nie będzie takim łatwym celem dla samochodów, a w razie zguby jest szansa, że będzie szybko odnaleziony.

    Kot to dom!
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń