Jeśli czytasz, to wpisz komentarz. Dziękuję!

środa, 25 stycznia 2017

Fajki - wcześniej i teraz

Będzie o papierochach.
Wychowałam się w domu "palących".
Pierwszego "sztacha" zrobiłam mając zaledwie kilka lat.
Papierosa dała mi pociągnąć koleżanka mojej matki, podczas pobytu na wsi u prababci.
Połknęłam dym i o mało co płuców nie wyplułam.

W podstawówce podbierałam czasem matce mentolowe Płaskie lub Zefiry, które ta paliła będąc w ciąży z moją przyrodnią siostrą. Bo takie "lekkie, mentolowe i damskie"
Takie było wówczas przekonanie, więc były z pewnością nieszkodliwe...
Potem były Giewonty z filtrem.
W liceum paliłam już dość regularnie: Marlboro, Caro, Carmeny, te ostatnie to był czad, mocne jak cholera.
Paskudne były DS i Sporty, potem przemianowane na Popularne, nigdy ich się nie chwyciłam, było to śmierdzące siano :(
Podczas studiów, kiedy papierosy były na kartki paliłam Wiarusy. Wszak trza było wykupić kartkę...
Będąc na ukończeniu pisania pracy magisterskiej z dnia na dzień... rzuciłam.
Do dziś nie wiem jak to zrobiłam? W tak stresującym, bądź co bądź czasie?
Zajadałam się słonymi paluszkami i jakoś starczały.
W stanie czystości przetrwałam 24 lata, z jednym epizodem i co śmieszniejsze, uległam ponownie nałogowi podczas wycieczki rowerowej nad Balaton! Po powrocie z trasy rowerowej zaniechałam zgubnego nałogu, jeszcze nie rozgościł się na trwałe, więc nie było trudno.
Skusiły mnie wtedy Camele.
Wróciłam do palenia jakoś tak w połowie 2013 r.
Zaczęło się niewinnie, od fajki wodnej.
Potem było już z górki.
Najpierw Chesterfieldy, potem jak te zniknęły z rynku, mentolowe RGD.
Pozostaję z nimi do dziś.
Spostrzeżenia.
Nigdy nie powiedziałam, że kiedyś nie zacznę znów palić.
Nigdy nie palę w domu, chodzę do obory a chłód i niewygoda nie są w stanie mnie zniechęcić.
Nigdy nie palę w łazience, wilgotne ręczniki wchłaniają dym i śmierdzą jak ściery.
Palenie niewątpliwie szkodzi: słaba forma, zadyszka, poranny kaszel, smród, finanse.
Pisanie na opakowaniu formułek, że palenie zabija jest truizmem i jednocześnie cynizmem ze strony naszego Państwa (i innych również) w chwili, gdy czerpie się miliardowe zyski z akcyzy.
Od lutego akcyza ma być podniesiona i ceny wzrosną.
Wnioski.
Piszę tego posta z nadzieją, że wracając do niego regularnie, uda mi się przypominać sobie o problemie i próbować zwalczyć to uzależnienie.
Tą deklarację spisałam tutaj i jesteście świadkami!
Liczę na Wasze opinie i wsparcie :)

*wszystkie foty z internetu

26 komentarzy:

  1. Pierwszego papierosa zapaliłam u babci na wsi mając 18 lat :-) To było chyba Caro w niebieskim opakowaniu. Potem były Mocne. Udało mi się raz rzucić . Nie paliłam 3 miesiące. Chyba 4 lata temu jak zaczęłam pracować w przychodni przerzuciłam się na papierosa elektronicznego. Jest to jeszcze większe uzależnienie, aniżeli zwykłe papierosy. Stale go trzymam w ręku, stale go pilnuję i cmokam. Nałóg straszny a ja nie potrafię się od niego uwolnić. Elektronicznego papierosa nie polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i popatrz, jak to pobyt u babci na wsi przynosi złe skutki... :)
      Elektryka próbowałam, ale jakoś mi nie pasuje. Małay dymek i nie można strzepywać popiołu :)

      Usuń
  2. Mnie uratowało najmłodsze dziecko.
    Trzymam za Ciebie kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masz podwójne szczęście!
      Dzięki :)

      Usuń
  3. Rzucam nieustannie, codziennie nawet i ...wracam. Elektronika nie paliłam i nie będę. Rzucę to świństwo, rzucę z pewnością, tylko jeszcze nie wiem kiedy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam zatem za powodzenie Twojego planu :)

      Usuń
  4. Popalam rzadko, że tak powiem, towarzysko. W całym swoim życiu kupiłam może 10 paczek. Palenia to dla mnie pewien rytuał. Kojarzy się z rozmową z fajnymi ludźmi, wyluzowaniem. Z wrogiem nie zapalę. :-) Mogę też z pewnością rzec, że nałogiem palenie w moim przypadku nigdy nie będzie. Ale lubię. Życzę Ci powodzenia !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie potrafię tak palić okazjonalnie. Albo palę albo nie.
      Masz szczęście, że udaje Ci się jedynie popalać... mimo, że lubisz.
      Dziękuję za życzenia i pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Wspieram trzymam kciuki, nigdy nie paliłam, nie ciągnęło mnie, może dlatego że w dzieciństwie przeszłam obustronne zapalenie płuc i oskrzeli cudem uratowana zostałam bo wtedy jeszcze antybiotyki tylko dla wojska były. Pamiętam świetnego fachowca od remontów wszelakich, na moje panie Michale nie szkoda zdrowia? odpowiadał: na coś trzeba umrzeć, 50 lat chłop, nie żyje, rak płuc nagle zaatakował i okazało się możliwe to co było niemożliwe, rzucił nałóg nagle, chociaż za późno. Więc ja za Ciebie trzymam kciuki, bardzo mocno trzymam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ela, to bardzo sugestywny przykład, bo niby wiadomo co grozi ale nie wierzymy, że może to dotyczyć właśnie nas. Mieszkając jeszcze w Katowicach miałam sympatycznego sąsiada. On i cała Jego rodzina palili. Kiedyś z płaczem wyznał, że ma raka płuc, był załamany. Wyszedł z tego, ale... ledwie doszedł do siebie, przyłapałam go w parku z papierosem w zębach...
      Niczego go ta chroba nie nauczyła :(
      Dziękuję za kciuki :) Tego właśnie potrzebuję.

      Usuń
  6. Hm... czego sobie życzysz od palacza, też palę... moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina... rzucałem i zawsze mi się udawało, a potem, jak w piosence..."emigrowałem z objęć twych nad ranem, dzień mnie wyganiał, nocą znów wracałem...", ech... podobno "desmoxan" naprawdę działa. Ja bawię się w ograniczanie, a jeśli już to koniecznie należy wyeliminować zapalenie papierosa z konkretną sytuacją, w której zwykle sie paliło... np. po porannej kawie - papieros NIE, po obiadku - podobnie. Bardzo często jest tak, że przyzwyczajamy się nawet nie do samego palenia, ale do palenia w określonej sytuacji i jeśli uda nam to "zestawienie" wyeliminować, tym bedzie, jak sądzę łatwiej... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, hm... ciekawe spostrzeżenie. Popróbuję kontrolować tą zależność.
      Kawy nie piję, ale jak siadam za kierownicą, to zanim odpalę silnik, zapalam i ... w drogę.
      Powinnam zatem przsiąść się do busa?

      Ale przyznasz, że etykiety tych nieistniejących już marek rozczulają?

      Usuń
  7. Trzymam kciuki i wierzę, że Ci się uda pomimo tego, że nie wiem co to nałóg papierosowy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też paliłam, chyba z 15 lat. I uwielbiałam palić! Dlatego rozumiem tych, którzy mają problem z rzuceniem, albo po prostu nie chcą rzucić, bo lubią palić. Przestałam jak zaczęliśmy planować powiększenie rodziny. Potem miałam parę razy ochotę spróbować, ale szkoda mi było tych lat "bez". Ale baaaardzo lubiłam palić;)

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W każdym momencie, kiedy paliłam, to też lubiłam.
      Teraz też.
      Ale wiem, że nadejdzie znów chwila, kiedy ot tak, przestanę.
      Zbliża się...

      Usuń
  9. Trochę późno tu trafiłam do Ciebie, ale co tam - lepiej późno, niż wcale.
    Pierwszego papierosa zapaliłam chyba jako 10 letnie dziecko. Kupiłyśmy sobie z koleżanką /wówczas dzieci mogły kupować papierosy/ Sporty 10 szt za 1,75 zł. Regularnie zaczęłam palić mając 17 lat i tak do dziś, czyli ponad 40 lat. Nie raz miałam ochotę rzucić, ale kończyło się na ochocie. Dziś nawet nie umiałabym wymienić nazw tych papierosów, które paliłam. Chyba najdłużej paliłam Klubowe /długie/.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Bezowa, lepiej późno, niż wcale :)
      40 lat to niezły wynik, a ile kasy poszło z dymem...?

      Usuń
    2. Ojtam, ojtam. Po co liczyć kasę, co bym z nią robiła? Jak umrę to by się o nią bili, a tak nic nie zostawię.
      Tak cicho, szeptem i na ucho Ci powiem, że paczka dziennie... to mało.

      Usuń
    3. Dziękuję za zaufanie, nikomu nie wyzdradzę.
      Ja od dziś przechodzę na elektryka, właśnie przez kasę a właściwie jej brak :(

      Usuń
    4. Elektryk to o kant tyłka rozbić. Szkoda na to pieniędzy. Może Tobie podejdzie, bo mnie za cholerę, cisłam w kąt.

      Usuń
    5. Bezowa, ważne, jaki to elektryk, te najtańsze to faktycznie badziew. Ja zaanektowałam Mojemu taki wypasiony i powiem, że jestem zadowolona.
      Najlepsze, że nigdzie nie zostawia zapachu - oddech, ubrania, włosy, powietrze.
      No i koszt: 1 liquid = 10 zł a palenia jak przy trzech paczkach papierosów! No i można komponować smaki :)

      Usuń
    6. Aha, dodam jeszcze, co najważniejsze. Zupełny brak chrypki, kaszlu czy zadyszki :)

      Usuń
    7. Ja miałam takiego zwykłego za 25 zł. Wystarczał na 60 szt papierosów, potem tracił moc. Strasznie mnie po nim suszyło i taki dziwny miałam smak w ustach brrrr. Twój lepszejszy.

      Usuń
    8. W sumie, to nie mam wcześniejszych doświadczeń z innymi e-papierosami. Ten teraz wydaje się sensowny. Jest na baterię o dużej mocy i ma wskaźnik zużycia, więc nie zaskoczy Cię nagłym wyładowaniem. Absmaku nie mam, ale to może zależeć od indywidualnej kompozycji aromatów.

      Usuń
  10. Trzymam do dziś paczkę "Sport", a w niej jednego "Sporta". To na pamiątkę chwili, gdy postanowiłem: "Nie zapalę. Mogę, ale nie chcę! Przecież mam co zrobić z rękoma podczas rozmowy, czytania, oglądania". Co trwa do nadal...

    OdpowiedzUsuń