Jeśli czytasz, to wpisz komentarz. Dziękuję!

środa, 11 października 2017

Pora na ... sok z malin.

Mam późną odmianę malin. Owocuje od połowy sierpnia do pierwszych przymrozków.
Może właśnie z tego powodu jest całkowicie odporna na robaki?
Poza tą cenną zaletą owoce są duże, aromatyczne i pachną jak te leśne.
W tym roku maliny obrodziły obficie.
Mam zaledwie kilkanaście krzaczków ale i tak co parę dni zbieram ok. kilograma owoców.
Ciągle dojrzewają a niektóre jeszcze kwitną!

Tak jak w ubiegłych latach zabrałam się więc za robienie soku. Tym razem postawiłam na klarowny (wcześniej robiłam gęsty, z dodatkiem przecieranych owoców).
Nie lubię soku bardzo słodkiego, dlatego na 1 kg owoców daję 0,6 kg cukru.
Maliny porcjami wkładam do dużego słoja i przesypuję cukrem.
Pierwszą warstwę stanowią owoce, dzięki czemu na dnie nie tworzy się cukrowa skorupa.
Ostatnia warstwa to cukier.
Słój przykrywam listkiem ręcznika papierowego i odstawiam na parapet na 3 dni.
Następnie odcedzam i wygniatam owoce przez gazę a uzyskany sok podgrzewam do wysokiej temperatury nie dopuszczając do wrzenia.
Łyżką zbieram z wierzchu szumowiny, przelewam sok do gorących, wyparzonych słoików, zakręcam i odstawiam do góry dnem.
Następnego dnia pasteryzuję przez ok. 20 minut i gotowe :)
Z 4 kg owoców uzyskałam ok. 3 litrów soku.

8 komentarzy:

  1. Uwielbiam sok, a nigdy jeszcze nie robiłam!

    OdpowiedzUsuń
  2. robiłam i sok i dżemy, a to dzięki mojej sąsiadce która zaprosiła mnie na zrywanie malin z jej plantacji :-) Lubię, nawet bardzo

    OdpowiedzUsuń
  3. W tym roku zrobiłam nalewkę malinową.Już wiadomo,że się udała,nawet bardzo:))
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszelkie nalewki ze świeżych owoców są świetne, malinowa szczególnie...

      Usuń
  4. Ależ ja lubię maliny - najlepiej takie prosto z krzaczka.
    :-)

    OdpowiedzUsuń